|
|
STOCZNIA 2004
Galeria – PRYZMAT
ul. A. Mickiewicza 1
Szprotawa
wernisaż 1 lutego 2008 roku godzina 18.00
Komisarz wystawy – Reginald Rębisz „Foto-Plast”
Fotografie są wykonane w technice gumy chromianowej
wielowarstwowe, barwne
Dwa lata trwało przygotowanie zdjęć zamkniętych w cyklu „Stocznia 2004”. Pomysł i wykonanie należą do Grzegorza Gorczyńskiego, młodego fotografika, który cały swój potencjał twórczy kieruje w stronę technik tak starych jak i szlachetnych. Nie są to zwykłe zdjęcia, bo i temat nie jest zwykły. Całość ma swój początek i koniec. Jest tu również chęć poszukiwania całkiem nowych inspiracji.
Sztuka i jej piękno to z całą pewnością tego typu zjawiska, których jednoznacznie ocenić się nie da. Coś co dla jednych jest zwykłą równiną dla innych źródłem inspiracji. Urokliwe miejsca, tu trudno się dziwić, zawsze były podnietą dla poetów, malarzy a także dla ludzi wielu innych profesji. Jednak współcześni twórcy coraz częściej inspiracji dla swojej artystycznej działalności szukają w codziennej szarzyźnie. Już Jan Sudek jako jeden z wielu na swojej rozpadającej się ścianie szukał piękna. Kobiety fotografowane w tym plenerze stanowiły dobitny kontrast dla swojego tła. Saudek to oczywiście mistrz i każdy kto chociaż przez moment w swoim życiu zainteresował się poważnie fotografią po prostu nie mógł o nim nie słyszeć. Młodzi polscy twórcy inspiracji szukają w różnych miejscach i każdy z nich może znaleźć sobie, swoją własną ścianę. Miejsce, o którym na pierwszy rzut oka trudno mówić, że ma w sobie coś co zainteresować może kogokolwiek. Poszukiwać jednak należy. W fotografii bowiem owszem liczy się technika i wykonanie, ale pomysł i temat to jest to co przede wszystkim interesuje nas widzów.
A czy zainteresować może stara stocznia Gdańska, która od lat jest symbolem polskiego wybrzeża. Pewnie, że tak. Miejsce na wskroś symboliczne bo z jednej strony - niegdyś oczko w głowie polskich władz komunistycznych. Później uwagę świata przyciągnęła silnym oporem wobec systemu, który ją stworzył. Dziś zakład pracy, gdzie trwa walka z widmem upadku.
Nie tak dawno w opuszczonych halach stoczni gdańskiej Teatr Wybrzeże wystawił „Hamleta” i przyznać należy, że te puste, szare i brudne pomieszczenia działały wielce sugestywnie na widzów. Czasami nie wiele trzeba mówić, miejsca przemawiają same za siebie. I o ile w przypadku tego przedstawienia najważniejszą rolę grały symbole, to w przypadku Grzegorza Gorczyńskaego i jego fotografii chodziło o coś zgoła innego. Żmudna i ciężka praca – prawie jak z plakatów realnego socjalizmu. Pracownicy stoczni, którzy element po elemencie, śruba po śrubie budują statek. Potężna konstrukcja, w każdym detalu wygląda już zupełnie inaczej. Dla autora szczególnie ciekawą okazała się praca spawaczy, którzy stali się bohaterami całego cyklu.
Inspiracją były nocne zdjęcia robotników budujących Most Siekierkowski.
Oglądając wystawę Tomasza Mościckiego "Widok z Mostem" zafascynowały mnie nocne zdjęcie robotników budujących most, wykonane w technice gumowej. Mając ten obraz w głowie po powrocie do Gdańska postanowiłem i ja zmierzyć się z tematem "tabu" (do dziś odrzucanym przez artystów wątkiem pracy) i rozpocząłem starania o możliwość zrobienia zdjęć na terenie stoczni.
Początkowo miał to być dokument fotograficzny.
Materiał zdjęciowy do wystawy „Stocznia 2004” zbierany był od chwili wydania przez Stocznie Północną w 2003 roku pozwolenia, do momentu wodowania jednostki, której budowę miałem okazje dokumentować w lutym 2004. W tym czasie zrobiłem około pięciuset zdjęć. Moim zamiarem było stworzenie dokumentu fotograficznego prezentującego wszystkie fazy budowy statku od "palenia" pierwszych blach, aż do momentu wodowania. Po kilku dniach snucia się po halach wśród huku ogromnych maszyn kurzu i dymu, okazało się że ogromny statek składają z tysięcy małych stalowych elementów setki spawaczy. To ich praca w całym tym procesie jest najbardziej mozolna i odpowiedzialna.
Nierealny świat ognia i wody.
W momencie w którym rozbłyskuje światło palnika całe otoczenie zanurza się w półmroku, znika cały nadmiar przytłaczających szczegółów, pozostaje tylko światło kreujące nowy nierealny świat ognia i wody.
Przeglądając "stykówki" zdjęć (zrobione w równie starej technice co guma- kalitypii) doszedłem do wniosku że to właśnie praca spawaczy stanie się moim głównym tematem.
Prace w technice gumy dwuchromianowej.
Sama decyzja o zastosowanej technice nie zapadła od razu, poprzedzona była wspomnianymi "stykówkami" (powstało ich około trzydziestu, niektóre prezentowane są na wystawie). Jednak te monochromatyczne odbitki (w moim odczuciu) nie oddawały specyficznej atmosfery chwil jakie zarejestrowałem nie tylko aparatem, ale i umysłem. Świat przez nas postrzegany w dużej mierze filtrowany jest przez pryzmat naszej osobowości i psychiki. Dlatego zdecydowałem się na gumę ponieważ jest jedną z najbardziej manipulacyjnych technik. Tu każdy element obrazu zależny jest od sposobu wywołania i może być dowolnie zmieniany.
Spawacz z odchyloną przyłbicą.
Szczególne znaczenie ma dla mnie zdjęcie które zrobiłem jako pierwsze (spawacz z odchyloną przyłbicą pochylony w półmroku nad swoim warsztatem). Pewnego dnia, gdy spora część kadłuba była już ukończona niezbędne okazały się jeszcze prace w okolicy spodniego poszycia. Przez niewielkie otwory przecisnąłem się za spawaczem do bardzo ciasnych przestrzeni pod pokładem. Wśród duszącego dymu zobaczyłem postać przeniesioną jakby z obrazu holenderskich mistrzów. Blask światła na twarzy wprowadza do całego obrazu odrobinę koloru nadając całej pracy dodatkowy metafizyczny aspekt.
|