|
|
Sommer album
Galeria OKNO
Słubicki Miejski Ośrodek Kultury,
ul. 1 Maja 1
Słubice
Czwartek 13.03.2008 o godz. 16.00 warsztaty "Camera obscura"
Piątek 14.03.2008 o godz.18.00 wernisaż wystawy Marka Noniewicza
Tradycją wystaw w galerii OKNO Słubickiego Miejskiego Ośrodka Kultury są
warsztaty z artystą, które poprzedzają wernisaż jego wystawy. Jest to
moment, w którym artysta "zdradza" zaplecze swoich prac. Dzieli się swoim
doświadczeniem i wiedzą, a na wernisażu odsłaniana - własne obrazy.
Camera obscura to można by rzec prymitywny i możliwy do wykonania przez
każdego aparat do rejestracji. Nie trzeba wydawać dużych pieniędzy Jego
specyficzne odzwierciedlenie natury powoduje, że gdy ktoś raz spróbuje nie
pozostaje obojętny. Samodzielnie wykonane aparaty otworkowe są oryginalne i
niepowtarzalne, ale o tym na warsztatach, a na wernisażu zobaczymy że
fotografia potrafi być twórcza, pełna melancholii i zadumy i wywołana ma
papierze czerpanym. Jak pisz artysta "Pejzaż pozwala się odkryć na wiele
sposobów, moim ulubionym był ten , w którym wzrok ogarniał przestrzeń w
szerszym planie, a następnie znajdował jakiś detal, który stawał się swego
rodzaju mottem całości"
Marek Noniewicz
ur.1971 w Sulechowie woj. Zielonogórskie; Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu 1999 – kierunek
fotografia, Artystycznego Konserwatorium w Ostrawie (Czechy) 1995 - kierunek fotografia, Uniwersytetu Mikołaja
Kopernika Toruń 1997 – Wydział Biologii i Nauk o Ziemii. Mieszka i pracuje w Bydgoszczy.
Sommer Album
Nieprzypadkowo, myśląc nad tytułem nowej serii prac, sięgnąłem do języka Goethego. Wydawało mi się, a
właściwie jestem pewien w tych dwóch mm jest coś takiego, co oddaje klimat lata. Te dwie litery przywołują mi
na myśl kota przeciągającego się w lipcowym upalnym słońcu, łagodny półmrok bukowego lasu, zmarszczoną
wieczorną bryzą taflę jeziora... Może, dlatego że są bezdźwięczne muszą bardziej kojarzyć się z obrazem. Nim
wreszcie udało mi się wpaść na pomysł zachowania tych obrazów dla fotografii, długo musiałem wywoływać je
w wyobraźni. W istocie miałem może zamiar stworzenia sobie za pomocą obrazu czegoś na kształt tajemniczego
ogrodu, miejsca przeobrażenia się przyrody i fotografii. Było więc tak, że szukałem miejsc, które takie sytuacje
prowokowały. Świadomość złożoności zjawisk przyrody podsunęła mi pomysł, by spróbować odwzorować je
przez procesy fotograficzne. Pejzaż bowiem pozwala się odkrywać na wiele sposobów, moim ulubionym był ten,
w którym wzrok ogarniał przestrzeń w szerszym planie, a następnie znajdował jakiś detal, który stawał się swego
rodzaju mottem całości. Powstałe w ten sposób fotografie były więc pewną wypadkową widzenia.
Jakieś echa moich letnich eskapad z camera obscura odżywały już później w ciemni w czasie kolejnych etapów
przygotowywania zdjęć: wyboru papieru, nakładaniu emulsji i dobrania jednego lub dwóch negatywów do
naświetlenia. Początkowo pejzaż, który zatrzymywałem, zachowywał pozory czytelności. Jednak z chwilą, gdy
zacząłem łączyć negatywy, wyobraźnia wzięła górę. Stało się więc tak, że potęga form natury pozwoliła mi wyzwalać
kształty, których nie przewidywałem. Ich interpretacja jest równie trudna, jak próba tłumaczenia haiku,
gdzie forma jest nierozerwalnie związana z treścią i obie wzajemnie się przenikają. Możliwe, że fotografia jest
takim alfabetem, którego próby przełożenia na słowa są w rzeczywistości niemożliwe i co krok wywołują konflikt
interpretacji.
To my widzimy, fotografia zawsze pozostaje ślepa, stworzona do tego, by trwać poza naszym zapomnieniem.
Marek Noniewicz
Bydgoszcz, wrzesień 2007
|